problemy w filharmonii

problemy w filharmonii

Postautor: exfilharmonik » 30 kwie 2008, 16:33

Pracowalem w F.L. za czasow dy, Czyza,Szostaka,byl Cecci,Razdiestwienski,Ojstrachowie,
Rubinstein,Zlote lata .Potem bylo coraz gorzej.Ja wyjechalem do Niemiec,USA,Meksyku,Wloch.
Po powrocie odwiedzilem filharmonie.Zaskoczyl mnie b.wysoki poziom orkiestry,Dowiedzialem sie o konflikcie orkiestra-dyrekcja.Do wladzy dorwalo sie dwoch kolesi z wojska .DWOCH KAPRALI.Nie wiedza ,ze sola filharmoni sa MUZYCY czyli ORIESTRA SYMFONICZNA.Ci dwaj AROGANCCY IGNORANCI(1.pomagier wyrzucony z Danii,2 autsajder z 2 programu radia.)Obaj nienawidzacy muzykow.Wojciechowskiego nie chce juz nikt w Polsce.Uczepili sie tej instytucji jak ostatniej deski ratunku. 1-szy wozi sie na muzykach i znakomitych solistach.2-gi wiesza ekran i puszcza przedstawinia zza oceanu. Zapomnial,ze zadaniem filharmoni jest propagowanie zywej miuzyki.
KTO ukroci te destrukcyjne dzialania.Zniszczenie orkiestry oznacza upadek filharmonii.
Czy dyr. Wojciechowski przeszedl wreyfikacje????Kto zatrzmyma tych dwoch szkodniko kultury.
Jak wspomnialem pracowalem w wielu krajach .NIGDZIe nie gralem"sprawdzianow",poza egzaminem lub konkursem o orkirestry.To jest napasc na muzykow w celu pozbycia sie "tych niewygodnych"Moze KTOS powstrzyma tych AROGANCKICH IGNORANTOW!!!!!!!!!!!!!!!!!
exfilharmonik
Nowicjusz
 
Posty: 4
Rejestracja: 24 kwie 2008, 20:39

Re: problemy w filharmonii

Postautor: morykor » 02 maja 2008, 13:19

Do Twojego opisu dodam jeszcze, że za pulpitami siedzieli ludzie przygotowani do pierwszej próby, mylili się sporadycznie, jak koncertmistrzowie (Z.Hodor czy M. Tomalak-Wierzba) grali koncert z orkiestrą to był to występ na dobrym poziomie.

A obecnie słuchając tej orkiestry nie da się zauważyć wysokiego poziomu o jakim piszesz - jest brak zaangażowania na koncertach, za to jest bardzo duża ilość wpadek i kiksów, skanadliczne prezentacje kocertmistrza (pamiętny występ p. Gołębiewskiego w koncercie Czajkowskiego, po którym publiczność nie wiedziała jak ma się zachować), chamskie zachowania muzyków wobec dyrygenta na koncercie i rozgadane związki zawodowe, które robią dużo szumu. Do tego inspektor orkiestry mówi publicznie, że do pierwszej próby nie trzeba być przygotowanym, bo są dalsze próby na których można się nauczyć.
W zwyczajnych orkiestrach na zachodzie za taki tekst, sam zespół uwolniłby takiego inspektora od nadmiaru obowiązków.

Masz rację sytuacja się zmieniła - tylko w odczuciu wielu osób na gorsze.
I jeszcze jedno - nikt nie chce zniszczyć Filharmonii. Dzięki prezentacjom oper z MET (jest to światowy program , w którym uczestniczy wiele instytucji kulturalnych z różnych kontynentów) można również w sali FŁ posłuchać jak brzmi dobra orkiestra. Bo ostatni raz można było usłyszeć dobry zespół na inauguracji sali kameralnej im. prof. Czyża - w pewnym momencie odtworzono archiwalne nagranie FŁódzkiej z lat 70-tych. Różnica była kolosalna.

Widać, że destrukcyjne działania prowadzą związki zawodowe - boją się ujawnienia zawodowych niekompetencji?
morykor
Nowicjusz
 
Posty: 4
Rejestracja: 23 kwie 2008, 15:43

Re: problemy w filharmonii

Postautor: ozyrys » 02 maja 2008, 14:51

To w końcu który ma racje ?
ozyrys
Aktywny
 
Posty: 28
Rejestracja: 05 kwie 2008, 01:16

Re: problemy w filharmonii

Postautor: strzala » 02 maja 2008, 20:13

Racja jest taka ze wladze moga rozwiazac intytucje i powolac nowa i do tego dojdzie
strzala
Aktywny
 
Posty: 21
Rejestracja: 20 kwie 2008, 13:44

Re: problemy w filharmonii

Postautor: BRATEK » 03 maja 2008, 15:18

Drogi morykorze !
Ja mam całkiem inne informacje dotyczące muzyków grających w orkiestrze za czasów dyr. Czyża i wcześniej .
Zdarzało się,że w orkiestrze grywali nawet amatorzy bez specjalnego warsztatu, ale ich MISTRZ potrafił wydobyć z nich wszystko co najlepsze. Mylili się nawet na próbach generalnych i to nie był powód, żeby zabijac wzrokiem .Wskoczyliby za nim w ogień,bo On szanował ludzi. Nigdy nie pozwoliłby sobie na poniżenie kogokolwiek.
Ten człowiek mial klasę!
BRATEK
Zaangażowany
 
Posty: 63
Rejestracja: 19 kwie 2008, 18:58

Re: problemy w filharmonii

Postautor: ozyrys » 03 maja 2008, 20:38

Bratek ! Masz Racje , a nawet świętą rację . Sam byłem tego światkiem !
ozyrys
Aktywny
 
Posty: 28
Rejestracja: 05 kwie 2008, 01:16

Re: problemy w filharmonii

Postautor: Hyacinthus » 03 maja 2008, 21:35

Nie rozumiem, czemu ktoś do "morykora" zwraca się per "drogi", skoro jest po prostu "upierdliwy". Inna rzecz, że czasy przez tegoż wspominane pamiętam doskonale (tzn. te z czasów opisywanych koncertmistrzów). Generalnie, jeśli idzie o smyczki było nieżle, acz nie zawsze genialnie, w czasach Bugaja nierówne pizzicata bywały normą, niestroje dętych też. Obecnie jest naprawdę znacznie lepiej, co nie znaczy, że nie może być jeszcze lepiej (vide me uwagi na temat kontrabasistów w innym miejscu tego forum), acz obserwując obecne poczynania orkiestry, odnoszę wrażenie, że forma ostanio jest stabilna, ale w kierunku: dobra, a nie stabilno-nihilistyczna, jak chcieliby etatowi okupywacze socrealistycznych stron [bez]ruchu [a]muzycznego. Notabene, ilekroć idę na koncert zapowiadany przez wc-dyrektora pewnej szkoły, z góry mogę się nastawić na jakies "rewelacje": a to, że Bach bogato zdobiony c.f. w chorale "O Mensch bewein..." z Orgelbuechlein umieścił... w basie (ale jaja) - ale tak to zostało obwieszczone w Łagiewnikach parę lat temu, a to że tzw. "chorały lipskie" napisał nie w Lipsku a gdzieś indziej, nie wiadomo gdzie ("prawdopodobnie" w Weimarze lub Arnstadt); itp. bzdety... (podobno wcześniej po łódzkich średnich szkołach muzycznych krążył domokrążczy skrypt onego "ałtora", traktujący, iż nieprawdą jest jakoby w czasach Bacha budowano klawesyny z manuałem nożnym (to ci dopiero checa z kilku wzgledów!) a wszystkiego tegoo słuchacze cierpliwie słuchają, płacąc prelegentowi w ramach biletów...
Hyacinthus
Zaangażowany
 
Posty: 60
Rejestracja: 12 kwie 2008, 19:57

Re: problemy w filharmonii

Postautor: Doradca » 10 maja 2008, 15:17

exfilharmonik pisze:Pracowalem w F.L. za czasow dy, Czyza,Szostaka,byl Cecci,Razdiestwienski,Ojstrachowie,
Rubinstein,Zlote lata .Potem bylo coraz gorzej.Ja wyjechalem do Niemiec,USA,Meksyku,Wloch.
Po powrocie odwiedzilem filharmonie.Zaskoczyl mnie b.wysoki poziom orkiestry,Dowiedzialem sie o konflikcie orkiestra-dyrekcja.Do wladzy dorwalo sie dwoch kolesi z wojska .DWOCH KAPRALI.Nie wiedza ,ze sola filharmoni sa MUZYCY czyli ORIESTRA SYMFONICZNA.Ci dwaj AROGANCCY IGNORANCI(1.pomagier wyrzucony z Danii,2 autsajder z 2 programu radia.)Obaj nienawidzacy muzykow.Wojciechowskiego nie chce juz nikt w Polsce.Uczepili sie tej instytucji jak ostatniej deski ratunku. 1-szy wozi sie na muzykach i znakomitych solistach.2-gi wiesza ekran i puszcza przedstawinia zza oceanu. Zapomnial,ze zadaniem filharmoni jest propagowanie zywej miuzyki.
KTO ukroci te destrukcyjne dzialania.Zniszczenie orkiestry oznacza upadek filharmonii.
Czy dyr. Wojciechowski przeszedl wreyfikacje????Kto zatrzmyma tych dwoch szkodniko kultury.
Jak wspomnialem pracowalem w wielu krajach .NIGDZIe nie gralem"sprawdzianow",poza egzaminem lub konkursem o orkirestry.To jest napasc na muzykow w celu pozbycia sie "tych niewygodnych"Moze KTOS powstrzyma tych AROGANCKICH IGNORANTOW!!!!!!!!!!!!!!!!!

Brawo Exfilharmoniku!Święte słowa! Czasy Czyża, Hodora, Tomalak-Wierzby to były czasy POSZANOWANIA muzyka :!: :!: :!: Niestety, odnoszę wrażenie, że te czasy bezpowrotnie minęły. Teraz muzycy muszą walczyć o szacunek do siebie, kiedyś muzyk był szanowany zato, że jest muzykiem :!: To se ne wrati!
Awatar użytkownika
Doradca
Zaangażowany
 
Posty: 206
Rejestracja: 18 kwie 2008, 15:14

Re: problemy w filharmonii

Postautor: Doradca » 10 maja 2008, 15:20

morykor pisze:Do Twojego opisu dodam jeszcze, że za pulpitami siedzieli ludzie przygotowani do pierwszej próby, mylili się sporadycznie, jak koncertmistrzowie (Z.Hodor czy M. Tomalak-Wierzba) grali koncert z orkiestrą to był to występ na dobrym poziomie.

A obecnie słuchając tej orkiestry nie da się zauważyć wysokiego poziomu o jakim piszesz - jest brak zaangażowania na koncertach, za to jest bardzo duża ilość wpadek i kiksów, skanadliczne prezentacje kocertmistrza (pamiętny występ p. Gołębiewskiego w koncercie Czajkowskiego, po którym publiczność nie wiedziała jak ma się zachować), chamskie zachowania muzyków wobec dyrygenta na koncercie i rozgadane związki zawodowe, które robią dużo szumu. Do tego inspektor orkiestry mówi publicznie, że do pierwszej próby nie trzeba być przygotowanym, bo są dalsze próby na których można się nauczyć.
W zwyczajnych orkiestrach na zachodzie za taki tekst, sam zespół uwolniłby takiego inspektora od nadmiaru obowiązków.

Masz rację sytuacja się zmieniła - tylko w odczuciu wielu osób na gorsze.
I jeszcze jedno - nikt nie chce zniszczyć Filharmonii. Dzięki prezentacjom oper z MET (jest to światowy program , w którym uczestniczy wiele instytucji kulturalnych z różnych kontynentów) można również w sali FŁ posłuchać jak brzmi dobra orkiestra. Bo ostatni raz można było usłyszeć dobry zespół na inauguracji sali kameralnej im. prof. Czyża - w pewnym momencie odtworzono archiwalne nagranie FŁódzkiej z lat 70-tych. Różnica była kolosalna.

Widać, że destrukcyjne działania prowadzą związki zawodowe - boją się ujawnienia zawodowych niekompetencji?

Panie Morykor! Czy szykuje sie Pan na egzamin :?: :?: :?: Moje doświadczenie życiowe podpowiada mi, że niestety bardzo często ci, którzy zawzięcie kogoś krytykują, mają problemy z samoakceptacją. Jeżeli sie mylę, to przepraszam. :P :P :P
Awatar użytkownika
Doradca
Zaangażowany
 
Posty: 206
Rejestracja: 18 kwie 2008, 15:14

Re: problemy w filharmonii

Postautor: Doradca » 10 maja 2008, 15:40

BRATEK pisze:Drogi morykorze !
Ja mam całkiem inne informacje dotyczące muzyków grających w orkiestrze za czasów dyr. Czyża i wcześniej .
Zdarzało się,że w orkiestrze grywali nawet amatorzy bez specjalnego warsztatu, ale ich MISTRZ potrafił wydobyć z nich wszystko co najlepsze. Mylili się nawet na próbach generalnych i to nie był powód, żeby zabijac wzrokiem .Wskoczyliby za nim w ogień,bo On szanował ludzi. Nigdy nie pozwoliłby sobie na poniżenie kogokolwiek.
Ten człowiek mial klasę!

Pani Teresa, kadrowa, która pracowała jeszcze długo po odejściu Czyża, nieraz wspominała, że wówczas w orkiestrze, wśród muzyków grających na instrumentach smyczkowych przeważali ci z wykształceniem ŚREDNIM :!: :!: :!: Dopiero póżniej, stopniowo sytuacja zaczęła sie zmieniać i zaczęto zatrudniac coraz wiecej instrumentalistów z wykształceniem wyższym. Ale ta wymiana personalna trwała dłuuugie lata. I mimo to w tamtych czasach ludzie grali świetnie, bo grali z serca :!: :!: :!: :!: :!: Czyż i wymienieni wyżej dyrygenci okazywali szacunek muzykom, a ci odpłacali szczerym zaangażowaniem i graniem na najwyższych obrotach. "Muzykując" z Wojciechowskim zawsze toważyszyła mi mantra: "byle sie nie pomylić, byle sie nie pomylić!!!". I gdzie tu mowa o graniu z sercem. To było granie "przeciwko" dyrygentowi.
Awatar użytkownika
Doradca
Zaangażowany
 
Posty: 206
Rejestracja: 18 kwie 2008, 15:14


Wróć do Zapraszamy na Forum

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron
stat4u